Przez Portugalię na rowerach! Rodzinne wakacje w Algarve

O Portugalii na rowerze marzyłam od zawsze, ale nigdy nie udało mi się jej zdobyć, aż do teraz i to jedyna pozytywna rzecz pandemicznego czasu. W październiku, kiedy kolejna wyprawa japońska nie doszła do skutku, postanowiłam szukać alternatywnej wyprawy – gdzieś bliżej. Chciałam wykorzystać pustą przestrzeń w kalendarzu i silną chęć na rower. Zaprosiłam więc moje stałe klientki (warto nią być 🙂 ] na portugalski rekonesans, przez południowe wybrzeże Algarve. Obawiałyśmy się trochę pandemicznych barier, ale w rezultacie poszło gładko. Nawet na lotnisku w Modlinie, wejście przez bramkę mierzącą temperaturę nikogo nie dziwiło. W samej Portugalii spotykałyśmy się z dość swobodnym podejściem do tematu, gdyż rejon w którym się poruszałyśmy jest zaliczany do tzw. zielonej strefy, która ma bardzo znikomą liczbę zachorowań. Poza tym, zwiedzanie na rowerze, gdy jesteś w drodze i podziwiasz krajobrazy, zmagasz się z drogą – powoduje że twoja głowa oczyszcza się z niepotrzebnych myśli i obaw. Chłoniesz tu i teraz. A najpiękniejszy był moment wyjścia z lotniska i poczucie cudownie ciepłego powietrza…gdy tymczasem w Polsce właśnie zaczęło siąpić i było brzydko. Doskonale zdaję sobie sprawę, że będąc po sezonie, w dodatku w pandemicznym okresie, obłożenie turystyczne było znikome, ceny niskie i to przełożyło się na bardzo pozytywny i swobodny odbiór tego rejonu. Lipiec i sierpień to wysoki sezon, z powodu wakacji i te dwa miesiące należą do dzieci, które w tym czasie mają wolne od szkoły. Dla niektórych rodziców, to jedyny termin na wakacje.

Dlatego, skłąniając się ku potrzebom (ciepłego rejonu) postanowiłam stworzyć wyprawę rowerową w sierpniu. Mam dla was drogie mamy piękne aktywne wakacje, naszpikowane najlepszym portugalskim menu! To czas dla WAS i DZIECI – w bardzo fajnej opcji, z wieloma atrakcjami, fajnymi imprezami, wybranymi miejscami noclegowymi, z odpoczynkiem, chillout’em na basenach i niewielką aktywnością rowerową.

W zasadzie dlaczego Portugalia i Algarve?

Wszędzie wychwalana, zawsze na podium rankingów najpiękniejszych plaż, koneserów ciepłego klimatu oraz świeżych owoców morza. To mi pasuje, więc lecimy!

Będąc tam, miałam wrażenie przebywania w mini europejskiej KUBIE, bo południowi lokalni są zupełnie inni od tych północnych. Mocniej otwarci, pogodni, uśmiechnięci  i przyjaźni.

I co fajniejsze? mówią po angielsku!

Kolejną sprawą, jest fakt, że południowe wybrzeże, nie jest zbyt wymagające na rower, i każda mama, i każde dziecko, da sobie spokojnie radę. Do tego dorzućmy pyszne ryby i owoce morze, nie rujnujące kieszeni, aaaa na deser lokalne wino….Verde…i kultowe Porto…

Będąc tam w październiku, bacznie przyglądałam się skomercjalizowanej i bogatej wersji kraju, mijając nabrzeżną turystyczną strefę z kurortami, piękne wille z basenami i wypieszczone pola golfowe. A ja przecież do takich widoków nie jestem przyzwyczajona i w sumie nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać, bo w końcu zabrałam rower! I to dzięki jego magii mogłyśmy łyknąć Portugalii poza  turystycznym areną. Prowadził nas bocznymi ścieżami,  przez Park Naturalny Farmosa, przez mniejsze miasteczka, bez turystycznego tła. Suma summarum, była to dla mnie fajna europejska odskocznia, jednak finalnie zmieniła front przyszłej organizacji.

Tak więc, Portugalia TAK, Algarve na rowerze owszem – ale bez namiotów

Dlaczego tak zdecydowałam? Jest kilka powodów, jednym z nich jest zakaz rozbijania się na dziko (choć mało kto tego przestrzega – nam udało się to zrobić 3 x). W październiku, na plażach i innych spotach można było spotkać kamperowców w niedozwolonych miejscach. Sama formuła namiotu, chyba nie jest zbyt popularna w Algarve i raczej się temu nie dziwię, bo wyszłam z tego samego założenia. Namiot tam nie pasuje. Nie wpisuje się w klimat turystycznej odsłony. A jeśli ktoś pyta o kempingi, to zdecydowanie bardziej dedykowane kamperom. Betonowe place bez klimatu, no i ceny totalnie nieadekwatne do ofert hosteli, czy willi wakacyjnych.

Także jeśli Algarve – to tylko w wersji luksusowej, czyli pod dachem. Tak formuła, jazdy na lekko, to dla rodzica zdecydowanie wartość dodana, gdyż balast na rowerze zajmują tylko letnie ciuchy 🙂

Co robimy na miejscu i styl wyprawy

Mam świadomość że w sierpniu będzie gorąco i proszę też miejcie to na uwadze. Co prawda na wybrzeżu wieje wiatr i napewno będzie nieco ochładzał nasze ciała, natomiast trzeba się przygotować na dużą ilość słońca oraz temperatury 25-32 stopni. W październiku gdy takie dni przyszły, jeździłam z mokrym ręcznikiem technicznym na głowie + daszek/kas, albo hustą i było super! Staramy się wyjeżdżać rano 9-10 i w ten największy upał, chronić, robić przerwy w Oceanie, na pyszne jedzenie i potem spokojnie dobijać do celu. Jedna wielka idylla…

Założyłam małe dystanse, (10,25,20,25,20,10,31,30,10) a w razie emergency, zawsze jest pociąg do którego, bez przeszkód można wejść z rowerem. Poza tym jak widzicie jest tylko dziewięć dni na rowerze! TAK – bo są wakacje i należy się wam odpoczynek i relaks. Wstępnie, nasze postoje i noclegi w poszczególnych miastach lub okolicy kształtują się tak (dwie noce w Faro; jedna noc w Quarteira; jedna noc w Albuferia; dwie noce w Carvoeiro; dwie noce w Portimao; jedna noc w Alvor; dwie noce w Lagos; dwie noce w Tavira; jedna noc w Faro.

Cała nasza trasa to około 170km/ 9 dni jazdy/ daje nam 20km średniego dystansu dziennie. Wydaje się mało, ale uwierzcie mi że to w sam raz. Jest czas by sie delektować, poznawać, dotykać i doświadczać portugalskiego klimatu, a nie z jęzorem na brodzie. Trasa prowadzi popularną trasą rowerową ECO VIA, ale nie wszędzie. Można powiedzieć że 50% drogi to drogi utwardzone, leśne, polne, utwardzony tłuczeń, kolejne 50% to asfalt i ściezki rowerowe. Prosze się nie nastawiać na dzikie, odległe ścieżki poza cywilizacją. Poruszamy się dośc blisko wybrzeża, pomiędzy nadmorskimi kurortami, natomiast droga do nich bywa malownicza i przyjemna dla oka.

Lądujemy w Faro po południu. Razem z zapakowanymi rowerami jedziemy taksówkami do hotelu. Po dwóch dniach ruszamy po rowerową przygodę i wkraczamy do przyrodniczego Parku Formosa. To system lagun połączonych wyspami, które łączą się z oceanem. Rozciągają się na ponad 60 km. Mamy to szczęście, że będziemy go eksplorować zarówno z zachodu, jak i wschodu. Kolejnego dnia dobijamy w okolice Quarteira, do malowniczej wioski i rozkoszujemy się klimatem willi z basenem, trzymając w dłoni zimne ponczo, zwane Sangrią! Dalej koła poniosą nas w okolice Albuferia, ale raczej będziemy gdzieś na uboczu, gdyż miasto słynie z nocnych imprez – a ja wolę mniej krzykliwe miejsce i z klimatem.

Carvoeiro. Bardzo fajne miejsce na mapie Algarve. Tutaj czeka nas wspaniała zabawa na spiralnych zjeżdżalniach i wodne szaleństwa w parku wodnym Slide & Splash. Czy odważymy się zjechać z ekscytującej Black Hole oraz 20-metrowej Kamikaze? To się okaże 🙂 Dawka adrenaliny gwarantowana! A mamuśki jak coś, mogą spędzić kilka chwil w jacuzzi, albo na tarasach słonecznych w leżaku. Pokaż dziecku wodne piruety KLIKNIJ. Carvoeiro oferuje również wersję dla lubiących wszelkiego rodzaju wdrapywanie się, chodzenie. Mamy tutaj drewniane tarasy i ścieżki na klifach, wzdłuż wybrzeża, z których można dojrzeć oceaniczne jaskinie i malutkie plaże. To spacer zajmujący 2-3 h – dochodzimy do kolejnej plaży i odpoczywamy przy zimnym Porto…Dla pragnących jeszcze innej wersji, rejs motorówką i podziwianie jaskiń.

Miasta w których spędzimy dwie noce, zaoferują nam coś więcej niż wypoczynek na plaży, tu głównie atrakcje proponowane pod  kątem dzieci. Parki wodne, edukacyjne muzea, festiwale.

W Silves odbywa się średniowieczny jarmark Feira Medieval. Uczestnicy przenoszą się w czasy średniowiecza, za sprawą zainscenizowanych scen z czasów obecności Maurów w tym regionie. Spotkamy rycerzy, szlachtę, Maurów, kuglarzy, egzotyczne tancerki i zaklinaczy węży. Będzie okazja spróbować regionalnego jedzenia na straganach. Wszystko zaczyna się wieczorem od 18:00 paradą przez miasto, a później pokazem na zamku. Mnóstwo zabawy i wspaniały wieczór, nie tylko dla dzieci. Zerknij jak to wygląda KLIKNIJ

Wstąpimy do Portugalskiego Muzeum Figur Woskowych Discoveries. To miejsce dla tych,  którzy kochają ekscytujące historie przygodowe. Muzeum poświęcone jest słynnym marynarzom. Zawiera bogatą kolekcję starożytnych kostiumów, map i makiet starych statków. Sale muzeum zdobią realistyczne postacie znanych marynarzy i piratów, na tle których można zrobić doskonałe niezapomniane zdjęcia.

Ferragudo. Klimatyczne, małe miasteczko i bardzo ”portugalskie”  Nie ma tuhoteli, czasami jedynie domy czy wille do wynajęcia. Są za to wąskie uliczki, stare domy, stary kościół‚ i mała zatoczka z łodkami, kilka małych knajpek w których upolujemy sarynki.

Portimao. Jak dla mnie ma dwa oblicza. Jedno to obraz zwykłego, miejskiego życia i to było ciekawe. Drugie, przytłaczająca rola turystycznego kurortu, przyciągająca rzesze turystów, bo każdy chce zobaczyć te słynne, szerokie plaże i skały wyrastające z oceanu. Czy jeszcze nas czymś zaskoczy?Dajmy mu szansę:)

Alvor. Moja perełka, bardzo przypadł mi do gustu, ale to też kurort, tylko taki swojski. Rybacy, łódki, kajaki i drewniane tarasy spacerowa wokół wybrzeża. To niegdyś rzymski port oraz arabskie miasto noszące nazwę Al-bur. Tutaj możemy wypożyczyć kajaki, bo sceneria jest tego warta!

Lagos. Słynie z pięknych plaż, szczególnie, gdzie można podziwiać podwodny świat, więc zabieramy maski, albo rurkę i snurkujemy! Co jeszcze czeka na dzieci w Lagos? Edukacyjne Centro Ciência Viva de Lagos to interaktywne ekspozycje  nawigacji morskiej, komunikowania się na odległość (flagi sygnałowe, alfabet Morse’a) oraz codziennego życia na pokładzie statku (m.in. zawiązywanie węzłów, wiosłowanie, wspinanie się po linie) KLIKNIJ

W Lagos zakończymy przygodę z zachodnią częścią i ruszymy na wschód. Pociągiem! Z rowerami 🙂

Tavira. Bezapelacyjnie najpiękniejsza i grzechu warta! Pomimo swej turystycznej popularności wciąż nie utraciła portugalskiej duszy i zachowała tradycyjny charakter. Tavira cudem nie poddała się temu, co niesie ze sobą masowa turystyka. Nie ma tu fastfoodów, wielkich hotelowych kompleksów. Są za to brukowane wąskie uliczki, stare krzywe kamieniczki i urocze butwiejące kolorowe okna, bielone domy, ciekawa architektura. Mówiąz wprost, ma klimat i nie ujmuje niczym, w pewnym sensie oklepanej Lizbonie. Na starym mieście, na wzgórzu, znajdziemy pozostałości po mauretańskim zamku, i to będzie ciekawa sceneria do sesji foto! Podobno roztacza się stamtąd przepiękny widok na miasto. Sprawdzimy 🙂 W Tavirze kończymy portugalską rowerową przygodę i wracamy do Faro. Robimy zakupy, pakujemy się i kolejnego dnia wylatujemy do Polski.

Co powinnaś posiadać, zabrać ze sobą

Rower. Dobrze przygotowany pod wyprawę rower (crossowy, trekkingowy) szczególnie do sprawdzenia szprychy, obręcze, hamulce, przerzutki, dobre opony odporne na utwardzony szutr, raczej szersze. Sakwy na bagażnik (posiadam dwa komplety extra – mogę pożyczyć) Pakujemy się minimalistycznie – aby jak najmniej mieć na bagazniku i tylko rzeczy na upalne dni. W obiektach są kosmetyki, więc nie musisicie nic zabierać. Dzieci również mogą wieźć swoją bawełnę, one mają więcej siły od nas 🙂 Pełną listę niezbędnych rzeczy – zapakowanie roweru, prześlę każdej z was. Lecimy Rayanerem, więc wystarczy tylko przekręcić kierownicę, odkręcić jedno koło, spuścić powietrze i fruuu 🙂

Logistycznie i organizacyjnie

Podróż naszą zaczynamy i kończymy w Warszawie Modlin. Wylot z kraju według informacji z dzisiaj jest o godzinie 16:30, przylot do Warszawy po północy.  Jeśli ktoś chce wylecieć z innego miasta, proszę o informację. Bilety lotnicze kupujecie same, po moim sygnale.

Dla kogo wyprawa?

Wyprawa dedykowana jest dzieciom w wieku 9-13 lat, które lubia rower 🙂

Te Mamuśki które uwielbiają aktywnie spędzać czas na wakacjach. Również takie, które nigdy do tej pory, nie były na dłuższych rowerowych wyjazdach. Portugalia to kraj, gdzie zdecydowanie warto mieć debiut. Otwarte, spontaniczne, szalone głowy które pragną resetu i nieszablonowych odkryć. Które są ciekawago nowego, potrafią się przystosować do różnych sytuacji które mogą nas spotkać. Również takie, które odnajdą się w grupie, pomocne i empatyczne. Bardzo proszę, aby dzieci były świadome, decydowały(o ile to możliwe) samodzielnie, żeby nie były pchane przez mamuśki 🙂 Wiem jak ważne są atrakcje dla dzieci podczas drogi, dlatego są one zaplanowane i będą również motywatorem do pokonywania odległości. Choć te, które zaplanowałam są naprawdę lajtowe. Rower ma być przyjemnością, nie karą – zadbajcie też o jego kondycję i wygodę.

Portugalia na rowerze (3)

Algarve na rowerze Portugalia (1)

Algarve na rowerze Portugalia (2)

Algarve na rowerze Portugalia (3)

Algarve na rowerze Portugalia (4)

Algarve na rowerze Portugalia (5)

Algarve na rowerze Portugalia (6)

Algarve na rowerze Portugalia (7)

Algarve na rowerze Portugalia (8)

Algarve na rowerze Portugalia (9)

Algarve na rowerze Portugalia (10)

Algarve na rowerze Portugalia (11)

Algarve na rowerze Portugalia (12)

Algarve na rowerze Portugalia (13)

Algarve na rowerze Portugalia (14)

Algarve na rowerze Portugalia (15)

Algarve na rowerze Portugalia (16)

Algarve na rowerze Portugalia (17)

Algarve na rowerze Portugalia (18)

Algarve na rowerze Portugalia (19)

Algarve na rowerze Portugalia (20)

Algarve na rowerze Portugalia (22)

Algarve na rowerze Portugalia (23)

Algarve na rowerze Portugalia (24)

Algarve na rowerze Portugalia (25)

Algarve na rowerze Portugalia (26)

Algarve na rowerze Portugalia (27)

Algarve na rowerze Portugalia (28)

Algarve na rowerze Portugalia (30)

Algarve na rowerze Portugalia (32)

Algarve na rowerze Portugalia (33)

Algarve na rowerze Portugalia (34)

Algarve na rowerze Portugalia (35)

Algarve na rowerze Portugalia (36)

Algarve na rowerze Portugalia (37)

Algarve na rowerze Portugalia (38)

Algarve na rowerze Portugalia (39)

Algarve na rowerze Portugalia (40)

Algarve na rowerze Portugalia (41)

Algarve na rowerze Portugalia (42)